sobota, 1 marca 2014

Koronki

Pamiętam z dzieciństwa zapach krochmalonej i wymaglowanej pościeli, serwet, obrusów i poduszek z koronkami. Gotowanie, wyciąganie i wyprawa z pełnym koszem do magla to był rytuał, który nie do końca mnie wtedy zachwycał. Obiecywałam sobie, że kiedyś będę miała pościele z kory i obrusy, które nie będą wymagały tylu skomplikowanych zabiegów. 
W końcu życie trzeba sobie ułatwiać. Ha ha, minęło trochę czasu i co? Poduszki z koronkami oczywiście, krochmalone. Serwety i obrusy z falbankami - koszmar do prasowania, a jednak innych nie posiadam. Ubolewam tylko, że stare pościele, które dostałam od mamy, są już tak słabe i delikatne, że nie nadają się do codziennego użytku. 
Służą teraz jako narzuty lub zasłonki, bo są tak piękne, że nie powinny leżeć w szafie. 
A gdy nadchodzi dzień krochmalenia i prasowania, zapraszam mamusię do pomocy...

 Pozdrawiam wszystkich wykrochmalonych i zaprasowanych :)














1 komentarz:

  1. Piękne koronki. Też za nimi przepadam.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń