środa, 24 września 2014

Makaron z łososiem

Dzisiaj coś smakowitego z przepisu mojej przyjaciółki Megi. (kupiła mnie tym daniem) Jest szybkie, łatwe w przygotowaniu i smakuje wszystkim. To makaron z łososiem, na który potrzebujemy:

- jedno opakowanie makaronu
- pół litra śmietanki kremówki (30%)
- jedno opakowanie łososia wędzonego
- jedna cebula
- pęczek pietruszki
- dwa ząbki czosnku
- sól i pieprz do smaku
- odrobina oliwy


Makaron gotujemy (nie rozgotować), rozgrzewamy tłuszcz na patelni i wrzucamy drobno pokrojoną cebulkę. Lekko podsmażamy, dodajemy drobno posiekanego łososia i zmiażdżony czosnek. Smażymy jeszcze chwilę, następnie dodajemy śmietankę i odrobinę pieprzu. Gotujemy na małym ogniu, mieszając aż część płynu odparuje i sos zrobi się kremowy. Spróbować i dosolić do smaku jeśli jest taka potrzeba. Makaron polewamy sosem i posypujemy dużą ilością drobno posiekanej pietruszki.


Smacznego :)


Porcja wystarcza dla około 3 osób.






niedziela, 21 września 2014

Jesienna kawiarnia

Witam wszystkich i znów zapraszam do kawiarni AnaBell

Ostatnie dni upłynęły na zdzieraniu, szlifowaniu i malowaniu. Byłam w Kaliszu i wraz z dziewczynami zmieniałyśmy wygląd kawiarni. Co nieco wyrzuciłyśmy, za to wstawiłyśmy mnóstwo skrzynek z owocami. Ze skrzynek powstały także półki - to szybki i fajny sposób na zagospodarowanie ściany. Teraz można łatwo zmienić aranżację, wystarczy wymienić drobiazgi, które tam wyeksponowałyśmy. Dodatkowo pięknie ściana prezentuje się wieczorem, gdy cała migocze od świec stojących na półkach. Odświeżyłyśmy wszystkie stoły i krzesła zdzierając z nich farbę (ależ się kurzyło!). Wstawiłyśmy dużo kwiatów i nowe lampki na stoły. Jeszcze tylko nowe poduchy i kocyki na chłodne wieczory i będzie cudnie. Do tego wspaniała szarlotka Izy, rozgrzewająca herbatka i żadna jesień nam nie straszna.

Aż żal wyjeżdżać.




















poniedziałek, 15 września 2014

Kiszona kapustka

Zachciało się babie no i masz. Ponad 20 kg kapusty poszatkowane i ubite w beczce.
 Oj niełatwo miały nasze babki, ja do pomocy namówiłam chłopaków. Młodszy syn obierał kapustę, a starszy ubijał w beczce kulką do ciasta (nie deptał :) ).
Siostry śmieją się, że już całkiem przepadłam i nie ma dla mnie nadziei. Ale co moje kochane PANIUSIE Z MIASTA mogą wiedzieć o zimowych zapasach i pysznym świątecznym bigosiku - chyba tylko tylko tyle, że u siostry smakuje najlepiej! ;)

Tymczasem idę leczyć rany, bo obtarłam sobie nadgarstek szatkownicą.




Mój pierworodny przy pracy :)



wtorek, 9 września 2014

RUMPUĆ w Rokietnicy

W minioną sobotę w Rokietnicy pod Poznaniem odbył się kolejny ,,Rumpuć" - czyli impreza, na której wszystkie miejscowości naszej gminy mogą się zaprezentować. W tym roku Krzyszkowo, czyli my, zorganizowaliśmy ŚWIĘTO KAPUSTY. Można było skosztować naszych specjałów, takich jak : szare kluski z kapustą, żeberka w kapuście i inne smakołyki, a wszystko według przepisów naszych babć. Panie upiekły wspaniałe ciasta (sernik z 12 jaj!) przygotowaliśmy stoisko z zapasami na zimę. Było smażenie powideł i darcie pierza. Swoich sił można było spróbować przy wielkiej, ręcznej szatkownicy, jednak najwięcej zabawy dostarczyło wszystkim deptanie kapuchy w tradycyjnych, drewnianych beczkach. (w białych kaloszach oczywiście). Chętnych do tej zabawy nie brakowało i aż do wieczora kolejka do naszego stoiska nie malała. W konkursie na najładniejsze stoisko już po raz kolejny zajęliśmy pierwsze miejsce. Również po raz kolejny docenili nas nasi goście i otrzymaliśmy także nagrodę publiczności. Wszystkim serdecznie dziękujemy i zapraszamy na kolejną zabawę z nami za rok.

 Podczas tej imprezy zaprezentowałam również swoje prace. Najwięcej emocji wzbudziły lalki. Zostały tak wygłaskane, że czeka je teraz wizyta u fryzjera :)
Dużym zainteresowaniem cieszyły się również wianki z hortensji.

Wiele radości sprawia mi możliwość spotkania się ze swoimi klientami, z którymi najczęściej mam kontakt tylko przez internet. Dziękuję za wszystkie miłe słowa, które usłyszałam. Działają motywująco, więc już kończę i znikam w pracowni. Do zobaczenia na następnej imprezie :)


Ściskam wszystkich

Działaczka Koła Kobiet Aktywnych :) :) :) 














sobota, 30 sierpnia 2014

Paryżanki

Witajcie

Nie było mnie tutaj przez dłuższą chwilę, bo nazbierało mi się trochę zaległości w pracy, a do tego ciągle siedzę w zaprawach. Jednocześnie maluję meble, szyję i mieszam w garach. Na gorącej linii wisi jeszcze siostra, która właśnie rozpoczęła remont i ma sto pytań. Biegam między kuchnią i pracownią, w której panuje taki chaos, że przyjaciółki, które mnie ostatnio odwiedziły oniemiały i to bynajmniej nie z zachwytu.(obiecuję sobie, że kiedyś nad tym zapanuję). Zachwyciły je natomiast moje nowe ,,paryżanki", małe modnisie w jesiennych strojach, które dzisiaj wam przedstawiam. Wkrótce zdjęcia następnych dziewczyn, będzie również trochę mebli, które właśnie wykańczam.


Pozdrawiam serdecznie :)









poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Pchli targ

Wczoraj od samego rana wybraliśmy się całą rodzinką na giełdę staroci w Poznaniu.
Nie muszę wspominać, że uwielbiam takie miejsca i zawsze szybciej bije mi serducho na widok cudeniek, które można tam wyszperać. Mąż przeglądał różne narzędzia, chłopaki buszowali po straganach z książkami i militariami., a ja szukałam kuchennych ,,przydasiek" (wkrótce nasza lokalna impreza i trzeba będzie udekorować stoisko). Przyda się wszystko co w wiejskiej kuchni znaleźć się powinno. Ku mojej radości znalazłam starą, drewnianą stolnicę z wałkiem. Makaronu to już na niej raczej nie zrobię, ale ozdoby z masy solnej to i owszem. Na tym samym straganie wyszukałam też białe, emaliowane naczynia. Przemiły Pan sprzedał mi to wszystko w bardzo atrakcyjnej cenie i obiecał zjawić się na festynie. Znalazłam też obrazki: portret dziewczynki z 1940 roku i prześliczne konie. Nabyłam też 60 metrów różowej koronki, więc od razu biorę się za szycie. :)

Pozdrawiam szperaczy






sobota, 9 sierpnia 2014

,,Gościniec na Półwyspie"

Podczas ostatniego letniego wyjazdu trafiliśmy do pewnej restauracji, a właściwie ,,Gościńca na Półwyspie" w miejscowości Wysoka. Właśnie skończyliśmy zwiedzanie bunkrów i podziemnych tuneli. Głodni i spragnieni wpadliśmy do gościńca, aby szybko coś zjeść, bo chcieliśmy jeszcze zobaczyć kilka ciekawych miejsc i mieliśmy przed sobą drogę powrotną. Ku naszemu zdziwieniu śpieszyło się tylko nam. Obsługa przemiła, ale nadzwyczaj nieśpieszna. Trochę nas zaskoczyła oznajmiając, że coś konkretnego to dopiero po 14, bo właśnie rozpalają grilla- a teraz to tylko ciasto i kawa. Przez chwilę rozważaliśmy zmianę miejsca, gdy nagle dojrzeliśmy tabliczkę z napisem ,,NIE MAMY CZASU DLA LUDZI, KTÓRZY NIE MAJĄ CZASU". Wpatrywaliśmy się w tabliczkę przez dłuższą chwilę, zaskoczeni, aż w końcu do nas dotarło. Bo właściwie dokąd się tak śpieszymy? Przecież jest piękny, letni dzień, ptaki śpiewają, a my jesteśmy na WAKACJACH! Dokąd tak pędzimy? Kolejne atrakcje nam nie uciekną, a droga powrotna wieczorem będzie znacznie przyjemniejsza. Tak więc rozsiedliśmy się wygodnie, poprosiliśmy o ciasta (były pyszne) i wypiliśmy kawę. Później spróbowaliśmy jeszcze dobrego, lokalnego piwa. Miejsce jest przepiękne. Z przyjemnością obejrzałam cały gościniec, co chwilę odkrywając nowe, urokliwe kąciki. Niewiele brakowało, a przez pośpiech nie zauważylibyśmy urody tego miejsca. Chyba częściej powinniśmy spotykać takie tabliczki ostrzegawcze. Może zwalniając od czasu do czasu choć na chwilę, uda nam się znów dostrzec coś równie pięknego.